Zima w górach…

Jak co roku od kilku lat zimy musieliśmy poszukać gdzie indziej niż we Wrocławiu. Mały nudził o śniegu i żal mi go było, zwłaszcza, gdy ekscytował się zgarniętą rano z ławki milimetrową warstwą szronu albo niemal płakał, gdy widział wieczorem padający (trza przyznać, z rzadka i baaardzo leniwie) śnieg, po którym rano nie było śladu.

No – to wyprawa do rodziny w Karkonosze, jakoś się od kilku lat udawało poczuć tam klimat zimy. Zaplanowane, spakowani, jedziemy. I co? Leje. We Wrocławiu leje, na A4 leje. Nie no, rodzina dzwoni, że u nich też raczej październik niż luty. No, ale: zaplanowane, spakowani… etc.

Na miejscu faktycznie kicha. A mały oczywiście jeden temat: opony i opony. Bo co roku korzystał tu z mocno płatnej rozrywki jeżdżenia dmuchanym kółkiem po górce. Mówię mu, że z opon chyba nici, a ten na to: no dobra, niech będą sanki… O matko jedyna, super, serce mi się kraje. Jak się okazało, całe szczęście, jakieś resztki śniegu panowie zdołali utrzymać na górce z oponami; dookoła trawsko i błoto, ale u nich twardo – śnieg. Młody wyjeździł dwa karnety, matka (czyli ja) odetchnęła. Mieliśmy już wracać coś zjeść, bo zmokliśmy niemożebnie, ale kuzynka małego jeszcze na łyżwy ciągnie, takie tam sztuczne lodowisko, sztuczne totalnie, bo nie z lodu, a jakichś takich nawoskowanych płyt. Mały oczywiście swoje: nie nie nie, nie chcę. No, ale zaciągnęliśmy gościa, z grzeczności, kłopotu nie chcąc robić rodzinie.

Mała jeździ. Mały marudzi. Jak zwykle namawiam: spróbuj, zobacz, fajne itp. Znam ten jego upór, nigdy nie chce niczego spróbować, na te opony też jakieś 3 lata temu trzeba go było na siłę wsadzić. Nagle mały mówi: następnym razem się zdecyduję. No super, bo my tak co weekend w góry jeździmy! Siłą zaciągnęłam go do szatni, facet pyta o rozmiar, chyba 33, mówię, nie zdążyłam się zastanowić, facet już małemu nakłada łyżwy… Powiem tylko tyle – po jakimś czasie wszyscy już chcieli wracać, z małą na czele, a młody był nie do zajechania… Wyciągnęłam go stamtąd obietnicą, że jeszcze wrócimy i we Wrocławiu też pójdziemy na łyżwy…